Dzisiaj mój ukochany dom potrzebuje porządków.
W sume to już zaczęłam, tylko zrobiłam sobie małą przerwę na śniadanie i pyszną kawę. Jakoś tak się u mnie dzieje, że najbardziej smakuje mi kawa w kawiarni, albo podczas porządków. Tak, wtedy jest wyjątkowo pyszna, więc dzisiaj zaliczam tę najlepszą. Rewolucje w domu zaczynam robić i to taką extra, przez co bałagan robi się coraz większy. Tylko na zdjęciach panuje jakiś wzgledny ład i porządek. Trzeba też koniecznie wymienić kwiaty w wazonie, bo te już się całe obsypały. Były piękne. 

Uwielbiam łubin, ale w tym roku trafił mi się tylko taki chabrowy. Zeszłego lata miałam jeszcze różowy, i był zachwycający. 









Dobre, zdrowe śniadanie to podstawa! Niestety, nie zawsze zdążę je zjeść i nie zawsze ten etap dnia jakoś szczególnie celebruje. Takich chwil jak ta w dniu dzisiejszym, jest bardzo mało. Muszę to jakoś naprawić i trochę dłużej poświęcać sobie czas na poranną kawę, a to oznacza, że przynajmniej pół godziny wcześniej będę musiała rano wstać z łóżka. Latem to całkiem fajna sprawa, i bardzo przyjemne jest takie wczesne wstawanie, gorzej będzie, jak lato przeminie. 









Jeszcze w planach jest malowane kuchennej witrynki. Taki odświeżający zabieg. Już przyszła pora na nią. Liczę na to, że do wieczora wyrobię się z tym wszystkim, ale za to wieczorem mam  r e l a x ! i prawdopodobnie w tym relaxujacym nastroju pojawię się tu na  insta - story , gdzie was oczywiście bardzo serdecznie zapraszam. 








Troche ubolewam z powodu braku lata. Jest cały czas bardzo słaba pogoda. Przez cały czas pada deszcz.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nic z tym nie można zrobić.





ZapiszZapisz

ZapiszZapisz
ZapiszZapisz

Było małe podjadanie, trochę wina i pachnące piwonie. Słonecznie, rodzinnie, tak po prostu. 

Piwonie wielkie, okazałe, nawet całkiem sobie radzą w wazonie, pomimo tego, że są już mocno po terminie, a za dzień lub dwa trzeba się będzie już z nimi pożegnać. Sezon na piwonie mogę uznać za zaliczony! Na stole kolorowe lampki do szampana. Pochwalę się nimi trochę. Secesja 1900r. Przyleciały do mnie z Wiednia. Uwielbiam je. Mam niestety tylko 4 sztuki, ale myślę, że z czasem coś innego wpadnie mi w ręce, coś, co idealnie razem zgram.  Może coś kryształowego w pięknych kolorach na bardzo wysokich nóżkach? Byłoby idealnie!


  
  Sery, oliwki, migdały... zawsze się piszę
 na taki zestaw !