million calories

13 January 2017



Pychoty dla tych co za chwileczkę wracają zziębnięci do domu.

Wszystko w moich ulubionych kubeczkach. Te z jelonkiem szczególnie ważne, bo własnoręcznie zrobione przez moją Karinkę. Tak sobie to moje dziecko wymyśla rok w rok, że dla wszystkich robi prezenty sama. Takie dodatki do tych co zazwyczaj z rocznym wyprzedzeniem zamawiamy u samego Mikołaja... no więc mając takie ślicznotki w szafce, zalałam je gorącą czekoladą i wrzuciłam tam co wpadło w ręce czyli milion kalorii:) Improwizowałam ... przyznaje się od razu, ale ostatecznie wyszło wszystko pysznie. 

Czekoladki na patyczkach to również pychota Made in Karinka. Smakowite bardzo! Rozpływam się jak tylko coś tak pysznego wpada mi na moje podniebienie... bo ja łasuch jestem !ech ! Tak więc wszyscy łasuchują, ale dietka już za rogiem stoi i czeka aż wdrożę ją w swoje życie, bo przecież zdecydowanie lepiej na tym wyjdę jak z pół rocznym wyprzedzeniem wystartuję z programem summer action -prawda?




HAPPY NEW YEAR 2017

31 December 2016


Już za godzinkę zbiera się tłum ludzi w moim domu. Moja rodzinka i moi przyjaciele. Będzie tłok! Cudownie! Mój kochany mąż mówi do mnie "zrób post na blogu, a ja dokończę szykowanie w kuchni"... No skarb po prostu!  Wykorzystuję więc tę malutką chwilkę i z całego serca składam wam moi kochani  
N a j s e r e c z n i e j s z e  ż y c z e n i a !


Niech spełniają się wasze najskrytsze marzenia ... po prostu!
 With Love
Alicja


merry christmas part ii



W Vinatge nastroju moja mała wigilijna relacja. 
Kolejny zaległy post, ale tak trudno mi znaleść chwilkę wolnego czasu w ostatnich szalonych dniach. 

Bardzo, ale to bardzo, bardzo zależało mi na tym, żeby w tym roku moja wigilia była w nastroju vintage. Tak to sobie wymyśliłam.
 Lniane i koronkowe białe obrusy, szkło różnego gatunku, ale takie z klimatem i koniecznie kryształy & stare sztućce nie koniecznie do pary. Malutkie kryształowe wazoniki wyszperane w jakimś zakurzonym miejscu ze starociami, ustawione na lustrzanej vintage tacy. Ogromna ilość świeczek... nawet na choince przypięte w starych żabkach, które znalazłam na bardzo starym strychu. Ach ! I obowiązkowo lornetka. Mali Panowie Dwaj wyczekiwali przecież Świętego Mikołaja z furą prezentów! Ciężko było więc z tym gadżetem zrobić jakiekolwiek zdjęcie, ale ostatecznie udało się:) Mogę tylko dodać, że lornetka jest bardzo fotogeniczna:) Chwilę pózniej na stole znalazło się pyszne jedzenie, więc z minuty na minutę było już tylko coraz milej. 


 

THE FUSION HOUSE DIARY © All rights reserved · Layout by Studio O2Art · Theme by Blog Milk · hosted by google