2016-06-01



 Piwonie to mój kwiatowy number one… absolutnie. Te szczególnie ważne, bo od męża, na moje urodziny. Lat mi przybyło… !

 Ech! Teraz jestem rozważna i romantyczna.

Powoli wracam do życia, chociaż przyznam, że to bardzo trunde. Jestem już po drugiej operacji. Trzecia pózną jesienią. Jeśli wszystko będzie szło dobrze, a liczę na to że tak będzie, to do pracy będę mogła wrócić w tym miesiącu. Oczywiście to nie jest powrót na pełen etat... to jest po prostu nie możliwe, ale jednak pomalutku będę mogła coś działać. 

Teraz odpoczywam. Relaksuję się w domu, wychodzę na spacerki i czekam na męża, który niestety przylatuje dopiero na początku sierpnia.Dwa miesiące "luzu":) Oczywiście żartuję. Chętnie byłabym przy nim, ale nie mogę chociażby dlatego, że przez jakiś czas mam zakaz latania samolotem. Muszę też być pod stałą opieką mojej Pani doktor ... itp, itd… 

W domu troszeczkę mniej szaleję. Na razie nic nie maluję, nie przestawiam, bo i nie mogę,
 więc czekam z niecierpliwością na hasło od lekarza… start!:) 
Wtedy zabieram się za moją porzuconą pink witrynkę. Mam na nią plan. Nie pozbędę się jej tak szybko. Nawet nie ma takiego zamiaru. Tylko nie bardzo wiem, co się stanie z moim adresem zamieszkani? Mój mąż chyba nie koniecznie widzi siebie mieszkającego w Polsce? Nie wiem więc jak będzie… może będzie  NYC ? :)