2016-11-05



Day of delicious, sweet and lazy. 

O słodkiej chwili marzyłam od kilku tygodni. Powód? ... katudję się dietą! Marzyłam więc, że w tym moim dietetycznym klimacie znajdzie się klika dni pod hasłem "róbta co chceta". 
I stało się! 
Błogi stan nadszedł, z tortem od Sowy.  Pychota z bezą w domku u mojej córki Kariny. 
Ona mnie bardzo mocno pilnuje w moich szaleństwach czekoladowych. Nie mam z nią łatwo. I tak spędzając czas z bliskimi, delektując się przysmakami z cukierni, przeglądając Magazyn 22 Anji Rubik z piękną fotografią, czuję że kolejny Sweet Day może przyjść znacznie szybciej niż to sobie zaplanowałam, a zaplanowałam pod koniec miesiąca, kiedy to przyleci mój mąż i zacznie szaleć w kuchni! 

 Mam męża z talentem kulinarnym... no po prostu bosko!.. co tu dużo mówić.






Dzisiejsze fotografie pochodzą z domu mojej córki Kariny.


Miłego wieczorku i dajcie sobie dzisiaj kochani, chwilę słodkiego szaleństwa bez wyrzutów sumienia!