Pages

Search This Blog

2014-08-30

bedroom

















Dzisiaj pokazuje malutkie zajawki jeszcze nie ukończonej mojej sypiali.



Chciałam to zrobić innym razem, kiedy będzie już wykończone całe łózko,
ale dzisiaj zostałam po prostu zmuszona do zrobienia tego postu, bo zarzucono mi, że tylko 
sobie tak piszę i chwalę się czymś czego w ogóle nie mam. 

Nie mam nowego zagłówka, nie robię nowego atelier i ogólnie to brak mi słów.
Okazuje się , że powinnam robić wszystko w expresowym tempie i natychmiast publikować
to o czym nawet nie daj boże choćby tylko marzę. Wszystko po to , żeby anonimowy napastnik
zaspokoił swoją ciekawość i spokojnie spał.





Jestem chyba najbardziej znienawidzoną blogerką w polskiej blogosferze?!

I nie piszę tego dlatego, że dzisiaj ktoś anonimowo zarzucił mi kłamstwo, ale między innymi
 ten komentarz spowodował, że pozostałe komentarze, które czytam pod swoim adresem
 każdego dnia, a których nie publikuje, bo aż wstyd z powodu używanego słownictwa
pod moim adresem, ale to wszystko spowodowało, że chyba już nadszedł czas
napisać coś o tym:( 

Nie jestem gruboskórna i  nie zawsze daję sobie rade z takim atakiem na moją osobę ! 


Przypomina mi się sytuacja, kiedy ponad dwa lata temu zaczęłam przygodę z blogowym światem. Ktoś
zaledwie po miesięcznym moim pisaniu postów zarzucił mi, że prowadzę pustego bloga o niczym, dopisując jeszcze kilka złośliwych zdań. Szybko zostałam oceniona negatywnie. Jeszcze nic nie zrobiłam , a już byłam do niczego. Po tym fakcie  pojawiały się rzadkie, ale cięte komentarze. Nawet byłam zastraszana... bo ktoś obiecywał mi, że się po mnie przejedzie:)
Dzisiaj już tak nie jest. Dzisiaj jest znacznie gorzej. Każdego dnia dostaje od ananimów
komentarze... najłagodniejszy był taki, że jestem dnem . Pozostałych epitetów pod moim
adresem nie wymienię, z szacunku do was, ale serce boli mnie bardzo.

Opcja delikatna~ napastliwy anonim, który ma pretensje, że nie pokazałam tego, co pokazać miałam.
Zapominając chyba przy tym, że blogi piszą ludzie ... z krwi i kości... że mają swoje
życie i nie chcą pisać postów na siłę... z przymusu. 


Kiedy moja mama leżała w ciężkim stanie w szpitalu, otrzymałam komentarz, że obiecałam coś
komuś pokazać, a tymczasem czekaj tatka latka, plus wykład i  strumień siarczystych epitetów!

Po prostu ...obiecałaś i pisać musisz! Ma być post! Mają być zdjęcia! ... i dodatek wulgaryzmów.

Nie ogarniam tego! Nie rozumiem! To jest dla mnie za trudne.... że też człowiekowi nie przyjdzie 
do głowy, że może coś się po prostu w życiu drugiego człowieka wydarzyło, co nie pozwala
 mu na spełnienie oczekiwań czytelników. 

Blog to nie codzienna prasa. Bloger to nie człowiek bez własnego życia!



Każdego dnia, kiedy rano przy kawie otwieram swoją blogową stronę, do kosza
wyrzucam przynajmniej jeden komentarz z obelgami. Czytam, wyrzucam, czytam wyrzucam...
życie toczy się dalej. Czasami jestem silna, a czasami tak jak dzisiaj nie jest mi do śmiechu.
Dzisiaj rano~ dwa wulgarne komentarze i jedne dociekliwy z zarzutem nie posiadam tego
i tamtego. Anonim bardzo uważnie śledzi mój blog... tylko po co, skoro nie spełnia jego oczekiwań?
Mi też się coś ciśnie na usta i z szacunku do pozostałych czytelników nie napiszę tego dosłownie, ale 
lepiej będzie jak odpuścisz sobie wizyty w moim domu. Mój blog to mój dom. Oczekuję
w nim tylko ludzi z dużą kulturą osobistą. 
To nie prawda, że jak tu jestem, to muszę być narażona na takie komentarze. Podobnie z fanapage.
Jak sama nazwa wskazuje, jest to miejsce dla fanów, nie anty~fanów!
Jeśli coś nie jest dla Ciebie, to poszukaj tego w innym miejscu, albo może pokaż co sam potrafisz?

No i hit nad hity... ! Nie piszę teraz zbyt często postów, ponieważ nie mam fotografa!
Bo okłamuję tu wszystkich, że zdjęcia są mojego autorstwa.

Jesuuuuu... nie wiem co mam napisać?!
Czuję się bezsilna w kontakcie z taką głupotą ludzką! Mogę tylko napisać, że jest milion osób,
które potwierdzą, że jestem autorką tych zdjęć... tych co są i tych co będą zrobione. uhhhhh.

Brak mi słów!























Na razie pokazuje wam tylko zagłówek z sypialni bo tylko tyle z tego łóżka
jest zrobione. Wakacje, odwiedziny znajomych, rodziny, opózniły wszystkie moje prace.
Nie chce też robić wszystkiego na szybko. Często tez zmieniam zdanie, bo wpadam
na jakiś nowy pomysł. W sypialni są też od jakiegoś czasu nowe kotary na okna, ciężkie
 w srebrnym kolorze. Zapomniałam o nich napisać. Po prostu nie zawsze wszystkim
chwalę się natychmiast:)


Żeby już dopełnić dzisiejszy post i ulżyć anonimowi to pokazuję ścianę
w moim malutkim atelier, które pewnie zacznie dobrze funkcjonować za około 2 mies.
Ściany pokazuję, chociaż nie ukrywam, że chciałam to zrobić kiedy będą pomalowane
 podłogi.... są w trakcie malowania... anonimie ... dasz wiarę? czy potrzebujesz zdjęcie?
















Ściana jest robiona techniką vintage.


Do zrobienia takiej ściany kupuje się już wszystko w komplecie. Od gruntu
do zaprawy, koloru itp. Nakładana jest grubą gąbką. Mogę uznać, że ścianę mam zrobioną
tak jak chciałam i że jest ukończona... ale i tak na koniec chyba zdecyduję się pokryć ją
nabłyszczającym preparatem, co spowoduje, że będzie wyglądała na bardziej obdrapaną.
Nie wiem jaki jest wasz odbiór tego co widzicie, ale na żywo wygląda super!






Miłego weekendu
alicja

☞♡☜















2014-08-29

yesterday

            


Droga do domu moich marzeń:) Przepiękna...:)








Wczorajszy dzień był jednym z najpiękniejszych dni tego lata.

 Dzień wspomnień z dzieciństwa. Cudownych lat... w domu u mojej babci.
Domu już prawie nie ma ... ruina. Okna zabite dechami. Ktoś kto to kupił dawno, dawno temu
wcale tam nie mieszkał. Prawdopodobinie  mieszka w Anglii. Dzisiaj będę miała numer telefonu 
do obecnego właściciela i trzymajcie kciuki , bo odkupić chcę ten mój dom z dzieciństwa 
koniecznie ~ a nawet zaraz! ...  i nie tylko dom, ale jeśli się uda to i pole, które uprawiał mój dziadek.

Całą noc nie spałam... myślałam i marzyłam o tym jak pięknie mogłabym go odbudować
i urządzić. Byłaby to inwestycja rodzinna ... z moimi dziećmi. 

Po prostu bajka ... moja bajka. 




Jeśli obecny właściciel mi pozwoli, pokaże go wam jak wygląda teraz. Jest dramatyczny stan, ale 
moje oczy przecież widza go inaczej. Odbudować przecież można wszystko! Prawda?







Miłego dnia kochani.


☞♡☜














2014-08-24

Nice Sunday
















Niedziela prawie idealna,
 gdyby nie ten deszcz, który w sumie mija szybko i zaraz po nim świeci piękne słońce. 


Ja jednak mam dzisiaj dzień domowy. Pogoda więc jest dla mnie mało istotna. Jestem
w całkiem dobrym nastroju...  muzyka w tle, a dobre jedzenie za chwilę zostanie podane
do stołu. Szykuje moja Ania. Pyszne i niestety bardzo rozpustne. Trudno. Tydzień głodówki
jest przede mną. Po takim jedzeniu nie ma innej opcji.



W całości dzisiaj prezentuję swój nowy plakat. Cały blogowy świat go zna, więc
 z mojej strony zbędny jest dodatkowy opis:) Bardzo mi się podoba. Kate Moss jest
moją ulubienicą, tym bardziej cieszy mnie ta fotografia w moim domu.














Kate Moss ~ photo: Anton Corbijn
fotografiska.eu


Moje różyczki są już na ostatnim oddechu, ale jeszcze tak pięknie wyglądają na fotografii.




Jutro zapowiadają się wielkie porządki w moim domu. Mam na myśli porządki w moim
malutkim atelier, które powstaje z myślą o fotografii. W końcu będę miała swoje miejsce
do pracy. Bardzo mnie to cieszy. Ściany pomalowane ! ~ jutro porządki i za klika dni
malowanie podłogi. Nie inaczej ... dokładnie tak ... na biało!:)






Miłego wieczoru

alicja



ps. Zapraszam na mój instagram instagram~fusionpicturesbyalicja


☞♡☜











2014-08-18

my home







Na ścianie moja ulubiona fotografia
Hannah Lemholt "Kręgi" lovewarriors.se






W moim domu nadal remontowo.
  Zdjęcia z najczystszego domowego miejsca :))


Bardzo mocno jestem skupiona na moim nowym, malutkim atelier. Jedna ściana
 jest już zrobiona i wygląda pięknie. Wyszła dokładnie tak jak chciałam... bez porażki:))
W tym samym czasie trwa jeszcze rewolucja łazienkowa i sypialniana.
Wezgłowie w sypialni już wisi... jest idealne. Zrobiłam go z vintage pluszu
 w kolorze?... hmm? Nie wiem dokładnie jak go opisać. Nie jest niebieskie, nie jest szare,
nie jest szmaragdowe, ale wszystkie te kolory ma ze sobą jakoś scalone.... do tego jak na vintage
 przystało wygląda starawo... efekt poprzecierany:)  Ma gwozdziki i guziczki. Nie jest glamour 
( całe szczęście że nie jest) , bo dół jest na masywnych nóżkach i absolutnie całość w efekcie
 końcowym będzie dokładnie tym, czym chciałam żeby było:))
 Trochę nakręciłam teraz, ale chyba wiecie o czym pisze?:)))

 Dzięki uprzejmości mojej koleżanki z Londynu mam ten obiciowy plusz.
Tutaj nigdy bym takiego nie dostała... niestety.

W następnym poście pokaże wam moje sypialniane zajawki. 

Pozbyłam się też dużej ilości rzeczy z domu. Powoli wprowadzam nowości.
Nowy wypoczynek też mam w planach, ale najpierw niech się skończy to co
zaczęłam. Pózniej będę skupiać się na meblach. Już wiem co bym chciała
i idę dokładnie w tym kierunku.




Uściki



ps. Od wczoraj walczę z biblioteką IPhoto w moim MacBook-u.
Straciłam bardzo dużo zdjęć. Liczę na to, że je odzyskam...tylko jak ?:(

Miał ktoś z was taki problem ???



















2014-08-13

happy summer time














Tak wyglądają zdjęcia, które robiłam na jednej z moich plażowych sesji.
Oczywiście jest to namiastka tego co robiłam tego dnia.

Sesja komercyjna, dla klientki Marty w moim ulubionym klimacie.
Grzechem byłoby nie wykorzystać plaży, zwłaszcza kiedy mam ją dwa kroki
od mojego domu. To moje foto-studio :)) Idealne.
 Nie mogłam sobie lepiej tego wymarzyć.

 Można na niej robić milion zdjęć, używać tych samych kolorów, a i tak sesja 
dla każdej mojej modelki wypada inaczej... podobnie jest z plażą, która podczas 
sesji, za każdym razem również jest inna. Piękna i magiczna... 
bez względu na porę roku czy porę dnia. 














Model: Marta
stylist &mua: Karina Roczniak
photo: Fusion Pictures by Alicja








Jeśli podobają Ci się moje prace, zapraszam na sesję zdjęciową.

Napisz na fusionhouseblog@gmail.com ... prześlę Ci ofertę. 
Inne moje fotografie możesz zobaczyć tu facebook - fusionpicturesbyalicja








Miłego dnia 











2014-08-10

ice cream















Lody dla ochłody:)
Jedne w wersji bez polotu, drugie z polotem... oczywiście z polotem to te ukwiecone:)
Najlepsze na świecie są lody śmietankowe, waniliowe, plus wersja z czekoladą. 
Najlepiej na patyku, bo za wafelkami nie przepadam... całkowicie psują smak lodów.



Dzisiaj świętujemy. W sumie to świętujemy od wczoraj. 
Ponad 20 lat temu ... nie napisze dokładnie ile, bo mnie dzieci bardzooo prosiły, 
żeby nie pisać :) ... ale? ... ponad 20 lat temu, raniutko, o 8:26 i 8:27 w niedzielę urodziłam
dwie śliczne dziewczynki. Moje córeczki. Magdalenę i Annę. Po 5 latach urodziłam jeszcze
jedną dziewczynkę Karinę:) 

Wieczorkiem, podobnie jak wczoraj, rodzinne spotkanie się szykuje :)
Chłodne białe wino będziemy pić i zajadać się tortem ... i już się boję o kalorie.
Mam strach w oczach, bo nic a nic tego lata nie zrzuciłam ze zbędnych kilogramów,
a powinnam. Czas się ocknąć i przejść na dietkę... może jutro? :))




















Ok... to jeszcze tylko dwa lody zjem i kończę ze słodkościami.
Słowo ! Daje słowo, że kończę na jakieś 3 miesiące. Zobaczymy ile mi ubędzie w boczkach?









Miłego wieczoru wam życzę.












2014-08-08

light & nice










Dzisiaj od rana był dla mnie mocno zakręcony dzień.




Zaopatrzyłam się w nowe kwiaty na zewnątrz, bo jakoś tak się stało, że sporo roślin mi padło
od słońca. Mamy prawdziwie piękne lato, a mój dom mocno jest nasłoneczniony
i taki mam finał kwiatowy, że dzisiaj zakupiłam nowe, piękne, pachnące:))
Od tapicera odebrałam zagłówek do sypialni. Jest piękny!:) Tak mi się przynajmniej wydaje hahaha,
że jest piękny:))) Pochwalę się nim jak już odbiorę pozostałą część łóżka, a będzie to
chyba w środę. Zrobiłam też mega zakupy, bo mamy jutro miłą uroczystość rodziną:)
Moje blizniaczki mają urodziny w niedzielę, ale wyprawiamy je jutro, więc się dzieje:))




Teraz  relax i mała przerwa na blogowanie, ale z kuchni już dobiegają cudne zapachy.
Szykuje się smaczna kolacyjka i piwo:) Ja piwo piję raz na sto lat... nie przepadam, ale
dzisiaj nie odmówię... :)) 




W moim domku zagościł nowy plakat.  Kate Moss -photo: Anton Corbijn.
Niestety nie wysyłają do polski, ale maiłam to szczęście, że na wakacje do nas przyleciały 
dzieci mojego ex męża ze Sztokholmu i przywiozły cioci afisz w prezencie ... :) 
No to ciocia teraz ma to, co chciała mieć :)) Na ścianie prezentuje się pięknie.




















Dzisiaj już muszę się zresetować i nie myśleć chociaż przez chwilę np. o kafelkach do łazienki,
bo na razie ciągle szukam i nic mi z tego szukania nie wychodzi... albo inaczej ... wychodzi,
tylko, że mi zbyt dużo się podoba...:) A ja szukam czegoś co będzie proste i z klasą:)
Na dłużej. Koniecznie jasne. Szukam też nowych lamp. Na dwie już się prawie zdecydowałam, 
ale nie tylko dwie potrzebuje. Jest tego sporo, ale dzisiaj reset !... i małe piwo dla ochłody... :) 




Jak mijają wasze wakacje ?





Usciski 


ps. Zapraszam na swój instagram-fusionpicturesbyalicja
















2014-08-02

Saturday







Muszle- lovewarriors.se










Fajny dzień ma za sobą.




Oczywiście bardzo rodzinny, z pyszną kolacją w mojej ulubionej
 restauracji blisko morza, zakończonej koncertem zespołu Bracia. 
Uwielbiam ich! Uwielbiam koncerty! Uwielbiam muzykę! 




Zdjęcia zrobione w samo południe, z experymentem, w postaci nowego,
 drewnianego stołu. Stół jest mojej Ani... wyszperany kilka godzin 
wcześniej w pewnym bardzo ciekawym miejscu. Mam wielką ochotę na coś 
w takim stylu w moim domu. Ogromną ochotę:) Jak zawsze :)))

























Moje nowe kaktusy. Chyba będzie ich coraz więcej w moim domu.
Poczułam od nich bardzo pozytywną energię:)








Uściski


ps. Zapraszam na mój instagram-fusionpicturesbyalicja .














Copyright 2000 - by FUSION HOUSE| Layout by Studio O2Art based by KotrynaBassDesign | Wszelkie prawa zastrzeżone.